Szukając pomysłu na wycieczkę rowerową – taką niezbyt daleką, w sam raz na raz – trafiłem na coś intrygującego. W okolicach Kątów Wrocławskich moją uwagę przykuły dwie trasy o bardzo obiecujących nazwach: Szlak Bobra i Pętla Bielika. Brzmi ciekawie, prawda? 🙂
Postanowiłem sprawdzić, co się za nimi kryje.
Pewnej sierpniowej soboty 2025 roku zapakowałem rower do „cioci Lodzi” (moja fura, jakby ktoś pytał) i ruszyłem w stronę Kątów Wrocławskich. Nie będę się tutaj rozpisywał nad technicznymi szczegółami obu tras (czyt. nie chce mi się ;-)), bo są one świetnie opisane na stronie dolnyslaskrowerem.pl – o, dokładnie tutaj:
Plan był, jak to u mnie, zachowawczy: zacząć od Pętli Bielika, a po jej zakończeniu sprawdzić, czy dam rade pojechać dalej.
Muszę przyznać, że się sam siebe zaskoczyłem! Po przejechaniu pierwszej pętli (prawie 23 km) miałem jeszcze całkiem sporo sił na kolejne 16 km Szlakiem Bobra.
Kilka słów o samych trasach:
Trudność: Obie pętle są bardzo łatwe, nie uświadczycie tu żadnych mocniejszych podjazdów.
Nawierzchnia: Jedziemy głównie po drogach utwardzonych.
Oznakowanie: Całkiem niezłe, choć momentami trzeba było się mocno nagimnastykować wzrokiem, żeby odnaleźć tabliczkę szlaku.
Reasumując: To naprawdę dobry pomysł na spędzenie dnia na dwóch kółkach, zwłaszcza że to rzut beretem od Wrocławia! 🙂
No i tortilka wjechała na przerwie 🙂































