Polana Jakuszycka, Wielka Kopa, Wysoki Kamień, Szklarska Poręba Górna– zimowa trasa, mapa i opis.
Naprawdę nie wiem, co się stało. Objawienie? Udar? A może po prostu za mocno się uderzyłem w głowę…
Wstawać o 03:30, jechać pociągiem (!) o 5 rano, żeby przejść się kilka kilometrów po górach. Kryzys wieku średniego czy co?
Ale było warto. Odczuwalna -16C, 100% słońca i inwersja. No po prostu mega…
Po prawej stronie możecie obejrzeć ponad 3-minutowy skrót z ponad 5-godzinnej wycieczki, a poniżej znajduje się mapa trasy, kilka zdjęć oraz – jak zawsze – podpowiedzi Dreptusi
Dreptusiowe FAQ
czyli co warto wiedzieć przed wyjazdem.
*Dreptusia, to szydełkowana maskotka kotka, którą dostałem (kupioną za własne pieniądze :-)) od córki aby ktoś miał na mnie oko…
Jak dugo jedzie się z Wrocławia?
Tym razem jechałem pociągiem. W zależności od kursu: ponad dwie do ponad 3 godzin w KD (Koleje Dolnośląskie) Bilet można kupić na stronie przewoźnika. Weekendowy kosztował mnie 59 zł.
Gdzie zostawić samochód?
Na Polanie Jakuszyckiej są parkingi ale tym razem szukanie miejsca do parkowawnie to nie był mój problem 🙂
Czy są jakieś opłaty za wstęp.
Nie.
Czy trasa jest trudna?
Nie. Bardzo łatwa.
Czy na trasie są punkty widokowe?
Tak, jest ich nawet kilka. Szczególnie Kopalnia Kwarcu "Stanisław" robi wrażenie.
Czy trasa jest długa?
Tak. GPS podaje 18,5 km
Ile czasu zajęło przejście całej trasy?
Ponad 5 godzin z przystankami.
Pierwsze kroki – Jakuszyce do rozdroża pod Cichą Równią
Totalnie lajtowy odcinek.
Ten fragment zimowej wycieczki Jakuszyce – Wielka Kopa jest bardzo łagodny i prowadzi leśną, utwardzoną drogą.
Idziemy leśną drogą, lekko pod górę, ale praktycznie w ogóle nie czuć żadnych utrudnień. Taki idealny fragment na rozruch – nogi same niosą, głowa jeszcze śpi.
Fajnie było też to, że trochę sypnęło śniegiem i całość wyglądała jak z bajki. Cicho, biało, mroźnie… Ale to dopiero początek…
Spotkałem dwie osoby. Dosłownie dwie. Plus pieski.
Spodziewałem się dzikich tłumów – w końcu Jakuszyce to zimowa mekka narciarzy (i nie tylko). A tu nic. Zero. Null. I właśnie to było najlepsze.
Pan z pieskiem częstował wiśniówką. Ależ ona pachniała… 😄
Turlam się dalej – prosto na Wysoką Kopę.
Większa część odcinka między Cichą Równią a Wielką Kopą przebiega bardzo podobnie jak wcześniej – nadal idziemy leśną, utwardzoną drogą. Spokojnie, równo, bez technicznych trudności.
Trzeba tylko uważać na jedno miejsce, w którym należy skręcić w lewo i leśnym skrótem podejść w kierunku drogi prowadzącej już bezpośrednio na Wielką Kopę. Łatwo to przeoczyć, więc warto zerknąć wcześniej na mapę lub ślad GPS.
Na sam szczyt Wielkiej Kopy nie można wejść – znajduje się tam ścisły rezerwat cietrzewia. Zresztą nawet gdyby się dało, to niewiele by to dało: szczyt jest zalesiony i trudno liczyć na jakiekolwiek widoki.
Kawałek dalej znajduje się za to miejsce, gdzie można zrobi sobie fotkę i przybi pieczątkę do książeczki KGP.
Teraz czas na klu dzisiejszej wycieczki- Kopalnia Kwarcu „Stanisław”.
Dalej trasa jest też bardzo prosta. Idziemy drogą aż do pozostałości po kopalni kwarcu. Ogromna dziura w ziemi. Naprawdę wielka.
Warto podejść na punkt widokowy, bo dopiero stamtąd widać całą okolicę w pełnej krasie. A mnie dodatkowo trafiła się inwersja – byłem nad chmurami.
Przypominam: 100% słońca, przejrzystość powietrza obłędna.
Widać było: Śnieżne Kotły, Szrenicę, Wysoki Kamień.
Po prostu obłęd w oczach.
Zdobywam Wysoki Kamień.
Oj tam, zaraz zdobywam 🙂
Naprawdę — ta trasa jest wyjątkowo łatwa. Sama droga prowadzi praktycznie bez żadnych zakrętów prosto w kierunku schroniska przy Wysokim Kamieniu.
Po drodze mijamy dwa dodatkowe szczyty: Zwalisko i Zawalidroga — oba powyżej 1000 m n.p.m.
Tutaj zaczyna się pojawiać już więcej ludzi, bo trasa na Wysoki Kamień to bardzo popularny kierunek spacerowy ze Szklarskiej Poręby.
Po ciszy Jakuszyc kontrast jest dość wyraźny.
Miałem w planach coś zjeść przy schronisku, ale dzikie tłumy skutecznie mnie do tego zniechęciły. Zamiast teg tylko. zweryfikowałem plan pod kątem godzin odjazdów pociągów i rączym kusem (bo już z górki) ruszyłem w kierunku stacji kolejowej.
Finał.
Teraz już tylko z górki.
Zahaczając po drodze o Hutniczą Górkę, zbliżam się do dworca PKP Szklarska Poręba Górna.
Czas wyliczyłem idealnie — na pociąg czekałem może 15 minut 🙂
Na pociągu zjadłem ostatnią bułkę, a po dwóch godzinach wysiadłem już na stacji Wrocław Grabiszyn.
Koniec. 🙂


























